Polska: ptasie mleczko

Komu z nas dzieciństwo nie kojarzy się z opakowaniem ptasiego mleczka i pozbawianiem każdej kostki czekoladowych ścianek? Najsłynniejsze ptasie mleczko to to wedlowskie, a spośród  wszystkich smaków najlepiej sprzedaje się waniliowy, ale w sklepach dostępne są również podobne wyroby pod nieco inną nazwą.

Historia tej pianki w czekoladzie sięga 1936 roku, kiedy to zarejestrowano znak towarowy „Ptasie Mleczko”. Jej ojcem był Jan Wedel, którego zainspirowała podróż do Francji. Ponoć, kiedy potem spróbował swojego wyrobu, zapytał współpracowników: „Czego potrzeba do szczęścia człowiekowi, który już wszystko posiada?". Wtedy ktoś odpowiedział: „Tylko ptasiego mleka". I tak już zostało. W wyniku nieuiszczenia opłaty, ochrona znaku towarowego wygasła w 1956 roku. W tym okresie inni producenci wypuszczali do sprzedaży podobne produkty pod tą samą lub lekko zmienioną nazwą, powstała nawet norma branżowa, jak je prawidłowo przyrządzić. Wedel bezskutecznie próbował przez długi czas odzyskać ochronę prawną znaku słowno-graficznego, lecz dopiero w 2005 roku oznaczenie słowne „Ptasie Mleczko” zostało zarejestrowane jako wspólnotowy znak towarowy. System ten ma moc prawną w Polsce, jednakże egzekwowanie wynikających z niego uprawnień nie zawsze jest w polskich warunkach skuteczne.

Stany Zjednoczone: marshmallow
Dla Amerykanów odpowiednikiem ptasiego mleczka jest marshmallow. Takie pianki przygotowywane są z cukru, syropu kukurydzianego, wody i żelatyny - odpowiednio wymieszanych i poddanych obróbce termicznej. Masa następnie zastyga i jest krojona na kostki, które obtacza się w skrobi kukurydzianej i cukrze pudrze. Niekiedy w przepisie pojawia się też białko.

Niegdyś z korzenia prawoślazu lekarskiego (althaea officinalis), zwanego marshmallow plant (dziś ten trudno dostępny składnik zastępowany jest żelatyną), uzyskiwano syrop na gardło, stąd też pod nazwą marshmallow kryło się de facto lekarstwo, znane już w starożytnym Egipcie. Współczesna wersja przysmaku ma swój początek w XIX-wiecznej Francji, gdzie ktoś wpadł na pomysł, by sok z prawoślazu ubić i schłodzić. Pianka w takiej postaci dostępna była w wielu lokalnych sklepikach. Tak więc, wbrew temu, co się powszechnie uważa, nie jest to typowo amerykański przysmak. Ciągnącą konsystencję uzyskano pod koniec XIX wieku przez dodanie białek lub żelatyny ze zmodyfikowaną skrobią kukurydzianą. Ten ostatni składnik znacznie skracał  proces produkcji, choć trzeba było postępować ściśle według przepisu. Dopiero w 1948 roku Amerykanin Alex Doumak opracował nowatorską metodę produkcji, otwierając tym samym kolejny ważny etap w historii tego popularnego łakocia. Odtąd jego produkcja była całkowicie zautomatyzowana.S'more

Dziś marshmallows są popularne także w Wielkiej Brytanii i dawnych brytyjskich koloniach w Azji. Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego w amerykańskich książkach dla nastolatków bohaterowie  opiekają marshmallows nad ogniem. Upieczone pianki na zewnątrz się karmelizują, a w środku robią niemal płynne. O wiele smaczniejsze wydaje mi się na przykład kakao z ich dodatkiem. Są też przepisy na glazury do tortów z wykorzystaniem stopionych pianek. Natomiast desery zawierające w nazwie słowo „s’more” to nic innego, jak takie opieczone marshmallows z czekoladą, podane między dwoma krakersami.

Rosja, Białoruś, Ukraina: zefiry
Kolejnego podobnego łakocia nie trzeba daleko szukać. W Rosji, zefirna Ukrainie i Białorusi popularne są zefiry, czyli (pierwotnie) zamrożony krem z owoców, ubitej śmietanki, piany z białek i cukru pudru.

Ten deser także ma francuskie korzenie – we Francji wypracowano proporcje, w jakich dodawano poszczególne składniki. Nazwa „zefir” została nadana w nawiązaniu do lekkości i koloru. Niektórzy twierdzą, że zefiry znali już starożytni Grecy. Rosjanie stworzyli natomiast własny przepis około 50 lat temu. Pianka od rosyjskich cukierników jest lekko kwaskowa i często je się ją do herbaty. Zawiera ona również agar, substancję wytwarzaną z wodorostów. Zefiry są produkowane przez różne firmy i sprzedawane w opakowaniach, w postaci bombonierek, a także na wagę – te są najlepsze bo najświeższe. Mają one różne smaki, są polane czekoladą itd.
Aż dziwne, że jeszcze do nas nie dotarły. ;)


Karolina Bardecka
Więcej o podróżach i kulinariach znajdziesz na moim blogu „Podróże od Kuchni”.