Co robicie 5

autor: Jolanta KG 05.07.2016 11:25

Dzień dobry :)

Dziękuję, za uznanie i nominowanie mnie do utworzenia nowego wątku :) ,,Kopnął mnie zaszczyt" :) I mój nick zabłyśnie na rok czy dwa :)

Zapraszam do pogaduszek :)

13.08.2019 15:55

Gucia come back! :)

mam dziś dobry dzień i postanowiłam się zameldować. Ostatnio nie było u mnie różowo. Smutek, strach i zlość zamknęły mnie w bańce, do której nikt nie miał dostępu. W moim świecie. Ale czasem czytałam co u Was słychać :) głównie jednak rozpraszałam smutki i smuteczki bajkami dla dzieci... jakie to żałosne. Od rana oglądałam Flintstonów, zaśmiewając się przy tym i chodziłam do kina na animacje. Pozytywnie zaskoczył mnie film "Agent kot". Nie wyszedł ze studia Disneya, ani Pixara, jest wątpliwej produkcji, bo belgijsko- niemieckiej, a mimo to bawiłam się przednie i rechotałam jak inne czterolatki zabrane do kina przez babcie i mamy ;) Kupiłam sobie kartę "unlimited" i w zasadzie przesiaduję w kinie dniem i nocą. Ostatnio przyszły mi statystyki dot. posiadaczy kart unlimited, jestem w tej mniejszości, która praktycznie zamieszkała w kinie ;)

W zeszłym tygodniu byliśmy z D. w Puławach . Zwiedzaliśmy pałac Czartoryskich i kompleks pałacowo- ogrodowy. Zabłądziliśmy! jak to my... a pałac nas rozczarował, bo są tam zgromadzone jedynie pamiątki w gablotkach, owszem, jest to wszystko interesujące, obejrzeć sobie np. ulubioną filiżankę Juliana Ursyna Niemcewicza, szablę Jamesa Coooka czy fajeczkę księcia Jerzego Czartoryskiego. Jest tam cała masa takich pamiątek. Ale my chcieliśmy "dotknąć" życia ludzi z tej
epoki, obejrzeć ich kuchnię, bawialnię, sypialnię, gabinet, tymczasem muzem to martwe wnętrza przechowujące w
szklanych gablotkach rodzinne bibeloty i przedmioty dnia codziennego, można tam obejrzeć np. przepiękną zastawę
stołową (jednak kiedyś to ludzie potrafili sobie zjeść! byliśmy w szoku widząc talerze wielkości korytka i łyżki
pojemnością dorównujące sporej chochelce!), porcelana stołowa to były białe cudnej urody talerze ze złotym
obramowaniem (ale wielkości chyba koła młyńskiego!)

po ogrodzie, wokół fontanny przechadzały się dostojnie pawie (ależ one mają zabawne okrzyki, takie "pauuu pauuu
pauuu". A jeden z pawii znienacka skoczył na drzewo jak kangur- odbił się i skoczył na wysoką gałąź- patrzyliśmy
jak zahipnotyzowani nie wierząc własnym oczom)

We wrześniu muszę wrócić do pracy. Tak się martwię, nie macie pojęcia. Nie było mnie tam 2 lata, boję się.

 

13.08.2019 16:19

Dorotko, don' t worry. :) po wszystkim weź znieczulacza, na drugi dzień nie będziesz nawet o tym pamiętała. Ja nie doczekałam się ósemek, bo i jak spodziewać się zębów mądrości po takiej durnocie ;D ale Daniel miał rwane dwie ósemki i jedyne co czuł to pulsowanie w dziąśle, które zresztą unieszkodliwił dwoma kieliszkami wina. Co i Tobie radzę :)

13.08.2019 17:23

Dzień dobry.

Ale u nas gorąco i sucho, gdzie to zapowiadane  ochłodzenie, to nie wiem.

Dorotko, córka na raz miała usuwane dwie ósemki, nie wolno jej było niczym płukać, bo chirurg powiedział, że można wypłukać skrzep.

Zrobił to szybko i już nawet śladu po rwaniu nie ma.

U Ciebie też będzie dobrze , trzymamy kciuki.

Gucia, Ty szalona kobieto, gdzie byłaś , jak Cię nie było.

Ja też nie dorobiłam się ósemek , a muzea ? lubię Flinstonów bardziej.

 

13.08.2019 17:30

Gdy wracałam dziś z "szabrów" (Daniel tak "uroczo" określa moje lumpeksowe łowy), spotkałam przy klatce schodowej pana, który taszczył 4 kosze z pomidorami, spojrzałam na nie zazdrośnie: w jednym były czerwone, w drugim zielone, w trzecim żółte, w czwartym takie malutkie, koktajlowe. Przytrzymałam panu drzwi, a potem pomogłam wnieść te dobrociejstwa do windy. Pan powiedział mi: "To panienka sobie weźmie pomidorków". Nie odmówiłam! Wzięłam 3 wielkie żółte pomidory i właśnie je sobie jem na grubych kromkach chleba posmarowanych masłem, posoliłam je grubą solą- ale pycha! A pani spotkana dziś w second handzie mówi mi: "ty chyba nic nie jesz, bo jesteś taka chudzina". Odpowiedziałm zgodnie z prawdą, że niewiele, w lecie głównie owoce. Ale dziś mnie naszło na te pomidorki :)

a parę dni temu jadłam jajecznicę (znaną w mojej rodzinie pod nazwą "jajęczyca") z przepisu Witolda Pyrkosza. Była przepyszna i weszła do kanonu ulubionych. Przeczytałam ten przepis dzięki książeczce "Gwiazdy gotują dla nas", którą podrzucono mi jako dodatek do zmaówionych książek z antykwariatu na Allegro :)

13.08.2019 17:36

Atusiu, wszędzie, wszędzie! mam tyle historii do opowiedzenia :)

jeśli mowa o muzeach - to ja chcę zobaczyć jeszcze raz muzem Starych Mebli w Choroszczy! Co za miejsce! A Kozłówka- też piękna, jak ostatnio tam byliśmy z rodzicami, to zdumiał nas widok ludzi w szlafrokach niosących talerzyki z niedojedzonymi kanapkami. Przewodniczka wyjaśniła, że to potomkowie Zamoyskich, mają prawo tam mieszkać, bo to ich posiadłość rodowa, więc sobie przyjeżdżają "pomieszkać". Wszyscy patrzyli na nich z taką ciekawością jak na eksponaty :))

13.08.2019 18:01

Gucianku, to opowiadaj.

Ja pędzę na spacer z psami i mężem, tylko portki na cztery litery zaciągnę, bo w krótkich spodenkach to by mnie zagryzły komary, meszki i wszyscy łakowi i leśni krwiopijcy.

A te Zamoyskie eksponaty fajne, ale ja chyba bym tak nie chciała, mimo,że uwielbiam gości, ale szlafroków nie lubię :)

13.08.2019 18:17
[usunięty]
13.08.2019 18:20

Atusiu, to fajnie :) Ja też kocham takie wieczorne spacery, co prawda w moim wydaniu są mało romantyczne, bo przeważnie lecę za Mańkiem, uwiązanym do smyczy (przepisy, przepisy), a za mną goni asekurująca nas maminka. Co z tej asekuracji, Maniek waży dwa razy tyle co ja i jak raz zobaczył kota, przeciągnął mnie po asfalcie parę metrów, a potem w ruch poszła woda utleniona. Mama co prawda powiedziała Mańkowi "zobacz co Żabci zrobiłeś" (rodzice tak do mnie mówią), ale Maniek niewzruszony tylko merdał ogonem. Od tej pory jestem zwolniona ze spacerów z Mańkiem. Raz tylko wyszłam z nim, bo strasznie mu się chciało w środku nocy i płakał pod drzwiami, a rodzice spali.

13.08.2019 19:20

Gucia się pojawiła to od razu czytania że ło Ho Ho laugh

13.08.2019 19:41

a jeśli mowa o szlafrokach- to lubię! bo mi się miło kojarzą, można cały dzień się obijać w takim milutkim szlafroczku, przewiązanym w pasie, chowającym pod spodem piżamę. Na nogach ciepłe skarpetki i jakieś papucie ;) aktualnie jestem posiadaczką ciepłego, czerwonego szlafroczka z nadrukiem Angry Birds. Nie wiem o co chodzi z tymi wściekłymi ptakami, ale taki mam i cóż. Zwolenniczką szlafroków jestem jednak od czasów szpitalnych.Jak się jednego dnia dowiedziałam, że mam się pilnie nazajutrz zgłosić do szpitala, kupiłam sobie pierwszy w życiu szlafrok. Turkusowy w różowe serduszka. Wybuliłam prawie stówę, ale to była potrzeba chwili.

13.08.2019 19:49

Gucia, myslałam o Tobie akurat dzisiaj :), fajnie, że jesteś.

Konto dezaktywuję, przywracam gucia666

13.08.2019 19:57

to znowu będę tą satanistyczną Gucią- ok, ok :D

13.08.2019 20:16

Idę jutro na "Upiorne opowieści po zmroku", Daniel nie znosi horrorów, s-f i fantasy, mimo to wyraził dziką chęć udania się ze mą na seans. Czy to miłość? :) A potem idziemy do "Armenii", na pierogi ormiańskie i adżib sandal- najlepsze na świecie :)

rzuciłam palenie! ale wiecie co? szajba mi odbija, bo stałam się tak zagorzałą przeciwniczką palenia, że nawet przeszkadza mi, jak ktoś idzie ulicą i jara. Fuj. Co prawda nikomu nie zwróciłam uwagi i chyba nie zwrócę, ale jest to jednak niegrzeczne zachowanie tak dymić ludziom, którzy idą za takim palaczem. A Wy co myślicie?

13.08.2019 20:55

Będziesz Gucią z trzema szóstkami ;)

Nie bój się powrotu do pracy. Wrócisz do znanych Ci ludzi, choć pewnie nowi w miedzyczasie sie też pojawili. Poznasz ich. Dasz radę :)

Sylwia, super Cie widzieć i to w dodatku wypoczętą :) A jak sytuacja w pracy> jeździsz samochodem? Mąz zrobił piękny gest z tymi kwiatami :).
My 25 września mamy 20-lecie :)

Dorotko, zadnym alkoholem sie nie ratuj. Rozszerza naczynia krwionośne, krew słabiej krzepnie. A z tym płukaniem i skrzepem potwierdzam słowa Atusi. 

13.08.2019 20:54
gucia666:

rzuciłam palenie! ale wiecie co? szajba mi odbija, bo stałam się tak zagorzałą przeciwniczką palenia, że nawet przeszkadza mi, jak ktoś idzie ulicą i jara. Fuj. Co prawda nikomu nie zwróciłam uwagi i chyba nie zwrócę, ale jest to jednak niegrzeczne zachowanie tak dymić ludziom, którzy idą za takim palaczem. A Wy co myślicie?

Brawo! Trzymam kciuki, zebys wytrwała :)

A z tym "niegrzecznym zachowaniem" to wyraziłaś się zbyt grzecznie. Dla mnie to czysty egoizm.