Wystarczy trochę chęci, rower, mały plecak, coś do picia, jakaś przekąska i …w drogę

 

Wycieczki rowerowe to pierwszorzędny sposób na spędzenie nawet kilkudziesięciu minut z dala od codziennych zajęć, trosk. Sunąc na dwukołowym rumaku we włosach czujemy wiatr, którego podmuchy smagają nasze ciało, twarz. To wspaniałe uczucie: wolności i niezależności. Możemy jechać tam, gdzie oczy nas poniosą. Jesteśmy zdani tylko na własne siły i umiejętności. Wszystko też zależy od naszej inwencji. Bo wycieczka rowerem może być tylko krótką przejażdżką bez celu, dotlenieniem organizmu, może być wyzwaniem dla mięśni naszych nóg, jeśli wyznaczymy sobie długi odcinek, może być też wycieczką krajoznawczą, w czasie której poznamy nowych ludzi, ciekawe miejsca, wspaniałe smaki, może być wreszcie doskonałym środkiem lokomocji na biwak czy spotkanie przy ognisku z przyjaciółmi. Wybór jest duży, a wakacyjny czas pozwala czerpać radość z tak zaplanowanych chwil. Aby wyprawa była udana i abyśmy ją ciepło i długo wspominali, warto wziąć ze sobą coś pożywnego do przekąszenia. Taka przekąska jest zbawienna, zwłaszcza gdy na trasie nie uświadczymy żadnego baru, tylko najwyżej sklepy spożywcze. Podstawą prowiantu cyklisty są zawsze suchary lub chrupkie pieczywo i obowiązkowo jabłka. Jeśli mamy czas i chęci  - w dniu poprzedzającym nasz wypad przyrządźmy smakołyk rowerzysty, który do dietetycznych nie należy, ale spalając  na rowerze sporo kalorii, na pewno nie wyrządzi nam dużej krzywdy. Najlepszy jest wegetariański (z dodatkiem grzybów, papryki, pomidorów  lub cukinii),  a jak ktoś nie lubi, to  z wędzonym  serem, szynką bądź  grillowanym kurczakiem. Do picia koniecznie przyrządzona przez siebie lemoniada, którą delektowano się już 1300 lat temu!

Prawdziwa lemoniada.Składniki: 1 kg cytryn, 2 l wody mineralnej (gazowanej lub nie), 12 łyżeczek cukru (ja zastępuję go płynnym miodem – 3 pełne łyżki), kilka listków świeżej mięty lub lawendy (kilka kwiatków dodatkowo zabarwi napój na piękny jasnofioletowy kolor).  Przygotowanie: sparzone wrzątkiem cytryny przekrawamy na połówki, wyciskamy sok. Przecedzamy przez sitko lub gazę i dolewamy do wody mineralnej, w której uprzednio rozpuściliśmy cukier (miód rozpuszczam w 1/3 szklance lekko podgrzanej wody). Dodajemy miętę lub lawendę. Dokładnie mieszamy. Przelewamy do plastikowych butelek. Schładzamy. W domu podajemy z kostkami lodu i plasterkami cytryny.