Kuchnia włoska, arabska, japońska… dzisiejsza sztuka kulinarna to prawdziwa mieszanka smaków i upodobań. Ale może warto choć na moment zaprzestać poszukiwań przepisów na kolejną lasagne lub sushi. Wróćmy do korzeni. Do naszej polskiej tradycji. Sięgnijmy po coś, co być może już dawno temu zostało zapomniane. Odszukajmy przepisy naszych babć, przypomnijmy sobie smaki naszego dzieciństwa. Wtedy będziemy mogli przekonać się, jak cudowny może okazać się smak wspomnień albo jak silne są wspomnienia smaków…

Kulinarna podróż w czasie to fascynująca przygoda. Dlaczego więc nie cofnąć się do czasów bardzo odległych? Nie chcielibyście wziąć udziału w wielkich ucztach królów Polski? Jadać przy suto zastawionych stołach niczym szlachta w mickiewiczowskim „Panu Tadeuszu”? Teraz te marzenia mogą się spełnić. Recepta jest bowiem bardzo prosta. Wystarczy pójść do najbliższej księgarni i sięgnąć po książkę „Kuchnia Staropolska” Piotra Adamczyka.  

Zacznijmy od tego, że ciężko mi powiedzieć, czy sama zwróciłabym uwagę na tę książkę, spacerując po księgarni. Inspiracji dla własnych potraw szukam wszędzie, ale historia do tej pory nie przykuwała mojej uwagi. Fakt jest taki, że otrzymanie owej książki sprawiło, iż moje kulinarne horyzonty trochę się poszerzyły. Nie jest to może jakiś bestseller wśród książek o tego typu tematyce. Mimo to, niezaprzeczalnie zasługuje na uwagę i naskrobanie o niej tych kilku słów.

Pierwszym atutem jest bez wątpienia oprawa graficzna. Na każdej stronie obok przepisów znajdują się czarno-białe ilustracje, które przypominają swoim charakterem ryciny ze średniowiecznych ksiąg. Dodatkowo w książce znajdują się kolorowe wkładki ze zdjęciami niektórych z opisanych potraw. Fotografie te są małym dziełem sztuki i nie tylko ozdabiają wydanie, ale także, a wstępmoże przede wszystkim, potęgują apetyt na pokazane dania. Same przepisy to przykłady tej tradycyjnej, prawdziwej kuchni polskiej. Znajdziemy tutaj receptury na zupy (np. kwaśnicę na wędzonych żeberkach), dania z drobiu (nogi indyka ze śmietaną), potrawy z czerwonego mięsa (np. ogon wołowy), dziczyznę (np. zajęcza potrawka na szaro), dania jarskie (np. ser ze świeżego mięsa), dania z ryb (np. faszerowane żołądki szczupaka) oraz starodawne ciasta i desery (np. kluski z makiem).

Różnorodność jest ogromna i każdy smakosz z pewnością znajdzie coś dla siebie. Od razu wspomnę, że wiele jest tutaj przepisów nieznanych, a może nie tyle nieznanych, co zapomnianych. Książka w żaden sposób nie ogranicza się zatem tylko do tego, co od razu kojarzy nam się ze staropolską tradycją: bigosem, żurem, pierogami. Wiele przepisów napisane jest przy użyciu oryginalnej pisowni i nazw z dawnych epok. Nie utrudnia to jednak w żaden sposób czytelności tych receptur. Jednakże w razie problemów, można posłużyć się słowniczkiem, który znajdziemy na końcu opracowania. A to kolejny plus dla książki.

słowniczekWarto jeszcze zauważyć, iż sam autor podkreśla, że wszystkie z zamieszczonych w książce przepisów można wykonać współcześnie, a niektóre zostały unowocześnione. Mamy zatem pewność, że książka będzie przydatna i wydane na nią pieniądze nie zostaną wyrzucone w błoto.

Dopełnieniem starannego opracowania są słowa wstępu przed każdym kolejnym rozdziałem. Wstęp ten przywołuje opisy kulinarnych tradycji staropolskich i objaśnia historię wielu potraw. Z tych opisów możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, a moim zdaniem, wraz z oprawą graficzną i sposobem przedstawiania przepisów tworzą uroczą całość. Czytając „Kuchnię Staropolską”, pochłaniałam każdą kolejną stronę i zatraciłam się w lekturze. Przeniosłam się do dawnych epok, a Pan Adamczyk okazał się bardzo dobrym przewodnikiem. Po skończeniu lektury długo zastanawiałam się, czy czytałam książkę kucharską czy może jednak ciekawy i oryginalnie napisany podręcznik od historii. Mało tego typu książek na naszym rynku. A szkoda…

„Kuchnia Staropolska” zainteresuje nawet najbardziej wymagających. Szeroka gama propozycji zawartych w opracowaniu mówi przecież sama za siebie. Przepisów jest naprawdę sporo, w dodatku jedno danie możemy przygotować na wiele opisanych tutaj sposobów. Sama znalazłam tutaj dużą ilość inspiracji i z całą pewnością skorzystam z pomysłów zawartych w książce. Sami się o tym niedługo przekonacie!

Autor wniósł na rynek powiew innowacyjności. Sporo jest książek kucharskich opisujących kuchnie różnych zakątków świata, w których autor jednocześnie podróżuje i przedstawia czytelnikozdjeciawi kulturę i tradycję regionu. Ale ta innowacja w przypadku Pana Adamczyka polega na tym, że jego podróż jest podróżą w czasie. I za to bez wątpienia należą mu się brawa. Pomysł wart uwagi i bardzo dobra jest jego realizacja. Książka ta może być bez wątpienia trafionym w dziesiątkę prezentem. I to dla każdego. Przecież jesteśmy Polakami i powinniśmy być dumni, że mamy tak bogatą w smaki kulturę i tradycję kulinarną. A tak na sam koniec, parafrazując słynne słowa Mikołaja Reja i jednocześnie pozostając w klimacie, można powiedzieć, że „Polacy nie gęsi – swoją kuchnię mają”. Sięgajmy zatem częściej po to co Nasze, sprawdzone i naprawdę polskie!
 

Kuchnia staropolska, P.Adamczyk
Wydawca BUCHMANN Sp.z.o.o

logo