"11 maja 1926, hotel "Bristol", nr 208

Nazywam się Mimi. Jestem née Bączkowska, a po mężu Bigourdan. Mam lat 20 (powiedzmy), trzy tysiące franków, kufer-szafę amerykańską i jestem, co tu dużo gadać, śliczną blondynką. Nareszcie zdołałam się wyrwać na miesiąc do mojej ukochanej, tak dawno niewidzianej Warszawy. (...)"

 

Tymi słowami Magdalena Samozwaniec zaczyna „Kartki z pamiętnika młodej mężatki”. Przedstawiła wydarzenia rozgrywające się w maju 1926 roku w Warszawie widziane oczami młodziutkiej i, nie ukrywajmy, głupiutkiej i nieco infantylnej Mimi – Polki, która wyszła za mąż za Francuza i na stałe mieszka w Paryżu. Przyjeżdża odwiedzić ukochaną Warszawę, na czas wizyty zamieszkując w hotelu Bristol. Z jego okien obserwuje, co się dzieje na ulicach. Bohaterka nie ma pojęcia jaka jest sytuacja w kraju, nie zna się na polityce, mało się zna nawet na życiu. Jej świat to piękne stroje, fryzjer, flirty. We Francji czeka na nią Armand – mąż-nudziarz, a w Warszawie jest Kazio – sypiący komplementami flirciarz. „(…)Nie chcę zdradzać Armanda, ale ten Kazio tak pięknie, tak fascynująco mówi o miłości! (…)”.

 

A tu nagle za oknem zaczyna się wojna. Mimi całym sercem jest za Polakami, nie mając pojęcia, że w rzeczywistości to wojna polsko-polska. Kule sypią się jak grad, słychać huk wystrzałów. Kazio nie daje znaku życia, a biedna, mała Mimi wie tyle, ile usłyszy od obsługi hotelu. Dorabia więc sobie sama historię wydarzeń na ulicach. Niechybnie jakiś wróg zaatakował jej ukochaną Polskę. „(…) Czyżby Niemcy? Les Boches? – zaświtało mi w głowie. Tak wkroczyć, bez wypowiedzenia wojny! Do czego to podobne?!...(…)”. W swym naiwnym serduszku Mimi kibicuje „naszym” ze wszystkich sił. Śpiewa w duchu patriotyczne pieśni, podziwiając siebie samą za odwagę. Bohatersko uchyla firankę, by choć skubnąć tego co się dzieje na ulicach „(…) Widziałam jeńców.  Łajdaki widać umyślnie poprzebierali się w polskie mundury, aby łatwiej im było wedrzeć się do Warszawy. (…)”

 

Czy warto przeczytać „Kartki z pamiętnika młodej mężatki”? Warto, warto! Książeczka to malutka, ale humor poprawia w mig, mimo że traktuje przecież o temacie niezbyt do żartów się nadającym. W prezencie dostajemy też opowiadanko o tym, jak kokietować doktóra. Posłowie napisał znany dziennikarz Jan Wróbel, tak więc warto i to przeczytać. Książka jest ilustrowana zarówno zdjęciami przedstawiającymi autorkę, jaki i wydarzenia majowe. Polecam!

Kartki z pamiętnika młodej mężatki

Magdalena Samozwaniec

Wydawnictwo W.A.B.

Warszawa 2011

logo

Zobacz też inne recenzje użytkowników

Poznaj też kulinarno-literackie felietony Przy jedzeniu się (nie)czyta