Maciej Żurek, założyciel Bractwa Pasieczników Wędrownych, od kwietnia do października podróżuje z ulami po Warmii. Rozstawia je w miejscach, gdzie powstaje najlepszy miód. Zna wszystkie tajemnice pszczelarstwa.

Zamiłowanie do pszczelarstwazwykle się dziedziczy po przodkach. Czy jest Pan pszczelarzem z dziada pradziada?

Absolutnie nie! Zanim zostałem pszczelarzem, byłem bezrobotnym absolwentem socjologii. I skrzypkiem. Podróżowałem po wsiach i uczyłem się mazurków od wiejskich muzykantów. Kiedy pasieka hodowlana znajdująca się niedaleko mojego domu na Warmii zaproponowała mi współpracę, zgodziłem się od razu. Ale produkcji miodów nauczyłem się sam, metodą prób i błędów. Dużo zawdzięczam telefonicznym konsultacjom z pszczelarzami, a zwłaszcza z pracownikami Katedry Pszczelnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Gdy w pasiece był problem, od razu do nich dzwoniłem. Oni podpowiadali możliwe rozwiązania.

Skąd wziął się pomysł, aby od wiosny do jesieni podróżować z ulami po Polsce?

Najpierw miałem „stacjonarną” pasiekę. Po trzech latach oprócz pszczół miałem też więcej umiejętności i pomysł, by produkować miody odmianowe: rzepakowe, gryczane, wrzosowe. A to wymaga podróżowania z pszczołami. Jeżdżę po Warmii i Mazurach, bo to jeden z najczystszych regionów kraju. Podróżowanie z ulami jest starą techniką pszczelarską. Już pszczelarze w starożytnym Egipcie przemieszczali się z ulami po Nilu. Ja tylko wykorzystałem sprawdzony patent.

Czy najlepszy miód pochodzi właśnie z Warmii i Mazur?

U nas świetnie udaje się miód gryczany. Także miód lipowy z Warmii i Mazur zaliczany jest do najlepszych w Europie. Na południu Polski znajdziemy doskonałe miody spadziowe, a Mazowsze słynie z miodu akacjowego.

Czym jest miód?

Najprościej mówiąc, jest to przetworzony przez pszczoły nektar kwiatowy, który zawiera mniej niż 20% wody. Jest jeszcze druga kategoria miodów – spadziowe. To te powstałe z przetworzenia słodkiej wydzieliny mszyc, żerujących na drzewach iglastych lub liściastych.

Dlaczego powinniśmy jeść miód?

Bo bardzo rzadko zdarza się taka kombinacja, że coś jest jednocześnie smaczne i zdrowe. Z reguły słodycze nie słumiódżą naszemu zdrowiu. A tu proszę, same korzyści: dobry w profilaktyce nowotworowej, reguluje ciśnienie i krążenie, poprawia samopoczucie. Długo by wymieniać. Niestety Polacy jedzą go bardzo mało, bo ok. 400 g na osobę rocznie. W innych krajach są to nawet dwa kilogramy na mieszkańca. W zimie warto zaczynać dzień od wypicia miodowego napoju, przygotowanego wieczorem poprzedniego dnia. Łyżkę miodu rozpuszczamy w szklance letniej wody i odstawiamy na noc. Wówczas ilość dobroczynnych enzymów i składników zwiększa się nawet 200-krotnie! Rano dodajemy kilka kropel soku z cytryny i wypijamy najlepszy eliksir zdrowia.

Jak rozpoznać dobry miód?

Kluczem jest konsystencja. Naturalny miód wysokiej jakości szybko ulega krystalizacji. Jest to kwestia kilku tygodni. Wyjątkiem jest miód akacjowy, który pozostaje płynny nawet przez rok. Przy produkcji na masową skalę bardzo często rozgrzewa się miód, aby ponownie stał się płynny. Jeśli jest to zrobione niewłaściwie traci on wszystkie swoje właściwości lecznicze. Dlatego warto kupować miody w sezonie, prosto od producentów. Udzielą wszystkich informacji, podpowiedzą, jaki miód wybrać i jak go przechowywać.

Czyli jak?

W chłodnym i ciemnym miejscu. Najlepiej w temperaturze nie wyższej niż 18 st. C.

Coraz więcej mówi się o masowym ginięciu pszczół. Czy możemy coś zrobić, aby temu zapobiec?

Przyczyny zjawiska nie są znane. Na razie znamy tylko skutek – umierają pszczoły. Gdy zabraknie pszczół, zabraknie też „agentów” miódodpowiedzialnych za zapylanie roślin. Bo to ich główne zadanie. A jak nikt nie będzie zapylał roślin, to grozi wszystkim śmierć głodowa. Einstein obliczył, że od momentu śmierci ostatniej pszczoły do wyginięcia ludzkości minie ok. 4 lat. Co zrobić, by tego uniknąć? Wspierać pszczelarzy i pszczoły. Kupować miód od producentów, dawać im szansę odbudowania i powiększania pasiek. Wówczas zapewnimy sobie zdrowsze życie i będziemy mieli pewność, że wizja Einsteina się nie zrealizuje.

Sama słodycz

Miodów w Polsce jest tyle, ile win we Francji. Różnią się smakiem i kolorem, ale wszystkie są doskonałe. Cztery najpopularniejsze to:

- gryczany - Ma intensywny zapach kwiatów gryki i ciemnobrązowy kolor. Nawet kiedy jest płynny, gołym okiem widać w słoiku kryształki i grudki. Słodki, ale jednocześnie ostry. Bogaty w zdrowe składniki, np. żelazo, witaminę C i witaminy z grupy B. Wypity z mlekiem jest lekarstwem na stres, bo zawiera sporo magnezu i relaksujących olejków.

- spadziowy - Nazywany królem miodów. Powstaje ze spadzi drzew miódliściastych lub iglastych. Ten z drzew iglastych ma żywiczny zapach i bardzo ciemny kolor. Miód spadziowy liściasty jest jednym z droższych, ponieważ spadź na liściach pojawia się rzadko. Świetnie sprawdza się do przyrządzania drobiu, np. kaczki. Reguluje przemianę materii.

- lipowy - Powstaje z kwiatów lipy, które kwitną na przełomie czerwca i lipca. Ma ostry, lekko gorzkawy smak. Gdy jest płynny, ma kolor zielonkawożółty, natomiast po krystalizacji żółtopomarańczowy lub brunatny. Ma grudkowatą i drobnoziarnistą konsystencję. Pomaga w kłopotach z wątrobą, leczy kaszel i znakomicie uspokaja.

- akacjowy - Jasny, złocisty kolor wyróżnia go spośród innych miodów kwiatowych. Nawet przez kilka miesięcy może pozostać płynny. Uwielbiają go dzieci, bo ma bardzo słodki smak. Ze względu na konsystencję jest niezastąpiony do sosów i marynat. Stosuje się go w leczeniu chorób nerek. Ma działanie moczopędne, zapobiega powstawaniu kamieni nerkowych.